Noragi uszyte ze wspomnień
Bliska mi młoda kobieta właśnie zdała maturę i skończyła osiemnaście lat. Będąc w jej wieku, wydawało mi się, że jest to moment, w którym wszystko się zaczyna. Dorosłe życie jawiło mi się jedną wielką obietnicą i momentem startu. Teraz więcej wagi przykładam do drogi, która doprowadziła mnie do pełnoletności. Wszak wkraczając w dorosłe życie, niesiemy już pewien bagaż.
Postanowiłam obdarować ją kolorowym noragi - wiem, że bardzo interesuje ją kultura Wschodu. Powyciągałam kawałki tkanin odzyskanych z ubrań noszonych przez moją rodzinę, materiałów podarowanych mi przez znajomych po szyciu domowych projektów, ze starych obrusów i kolorowych apaszek. Wiele z tych fragmentów potrafię nazwać nawet dziś - ten kawałek pochodzi z koszuli, którą kupiłam sobie, gdy szłam na studia, ten jest resztką spódniczki, którą moja siostrzenica nosiła do przedszkola, a ten pochodzi z żakietu po babci. Prawdziwy patchwork wspomnień. Do tej kolekcji tkanin dołączyłam również piękne kupony z motywami japońskimi oraz złotą bawełnę w kwiaty. To symbol nowego, kolorowego życia. Dominującym kolorem jest niebieski, przełamany złotymi mankietami i kołnierzem. Noragi to tradycyjne japońskie okrycie robocze, a ja postanowiłam przełamać ten charakter, tworząc kurtkę, która jest jednocześnie elegancka. Przód ozdobiłam aplikacją turecką z surowym brzegiem przedstawiającą kwiaty. Wnętrze wykończone jest patchworkową, granatową podszewką.
Szyjąc tę kurteczkę, bardziej niż o funkcji użytkowej myślałam o patchworku jako symbolu. O tym, co wynosimy z domu, wchodząc w dorosłość - wspomnienia, nauki, zwyczaje i wychowanie. Chciałam, aby obdarowana sama odkryła, jakie materiały wplecione są w tę nową tkaninę. Zapewne nie rozpozna wszystkich tak jak ja, ale wyłapanie nawet kilku da początek nowej historii. Może kiedyś komuś będzie opowiadać, skąd ta kurtka pochodzi. Może za kilka lat nie będzie już pamiętać wszystkich ukrytych w niej historii, mam jednak nadzieję, że będzie pamiętać najważniejszą - że w wieku osiemnastu lat nie zaczynamy życia od zera.
Szyjąc, fantazjowałam, na jakie okazje może ją założyć w przyszłości - trochę jak dobra wróżka nad kołyską, szeptałam w myślach życzenia na jej dalsze życie.

