Między rzeką a lasem. Urzycoki - Polesoki. Wernisaż
14 czerwca 2026 roku w Muzeum Ziemi Mińskiej odbył się wernisaż mojej wystawy Między rzeką a lasem. Urzycoki-Polesoki. Była to moja pierwsza indywidualna wystawa w państwowej instytucji kultury i ważny etap na mojej artystycznej drodze. Na wernisaż przyszło około 60 osób, a frekwencja i zainteresowanie wystawą przerosły moje oczekiwania. Bardzo dziękuję wszystkim moim gościom za przybycie.
Serdecznie dziękuję dyrekcji Muzeum Ziemi Mińskiej za zaproszenie oraz kuratorce wystawy, Paulinie Rogalskiej, za stworzenie aranżacji, która pozwoliła wybrzmieć opowieściom ukrytym w prezentowanych pracach.
Podczas spotkania opowiedziałam o inspiracjach i historiach, które stały się punktem wyjścia dla całej kolekcji. Ponieważ wiele osób znało już moją twórczość, oficjalna część spotkania szybko ustąpiła miejsca rozmowom między pracami. Osoby, które po raz pierwszy zetknęły się z moimi tkaninami, dopytywały o technikę wykonania. Ci, którzy śledzą moją twórczość od dłuższego czasu, chcieli poznać inspiracje i historie stojące za poszczególnymi pracami. Wystawa była bezpośrednio związana z miejscem, w którym została pokazana, dlatego kilka osób podzieliło się ze mną również własnymi wspomnieniami związanymi z Urzeczem i Polesiem.
Gwar rozmów, pytania o prace i dzielenie się refleksjami - to właśnie zapamiętam z tego wieczoru najbardziej.
Wiele pytań zadawanych podczas wernisażu dotyczyło znaczenia poszczególnych prac i historii, które opowiadają. Dlatego poniżej zamieszczam opis wystawy, który pozwala lepiej zrozumieć jej główną ideę.
Urzecze ciągnie się wąskim pasem wzdłuż Wisły - od Warszawy aż po Warkę - po obu jej brzegach, ograniczone skarpami starorzecza. Ten teren zamieszkiwali Urzycanie. Żyli oni w rytmie rzeki i sadu. Żyzna nadwiślańska ziemia rodziła owoce i warzywa, które wozami trafiały na warszawskie targi. Łowili ryby, a z nadbrzeżnych kęp zbierali wiklinę, z której wyplatali kosze - niezbędne przy zbiorach, transporcie i codziennej gospodarce.
Granice sąsiednich regionów etnograficznych były płynne i umowne, wyznaczane nie linią na mapie, lecz krajobrazem i sposobem życia. Od wschodniej strony, na zalesionych terenach prawobrzeżnego Mazowsza - w okolicach Mińska, Garwolina i Kołbieli - żyli Polesoki. Gospodarzyli na piaszczystych glebach, uprawiając głównie żyto i kartofle. Żyli też z lasu - dostarczali drewno i wyroby drewniane na okoliczne targi. Te dwie sąsiadujące społeczności spotykały się na targach, przeprawach i odpustach, a jednak przez lata wykształciły odrębne sposoby budowania domów, ubierania się i opowiadania o sobie samych.
Dawniej wystarczył jeden rzut oka, by rozpoznać, z którego regionu pochodzi dana osoba. Strój, krój gorsetu, rytm pasiaka, sposób wiązania chusty, a nawet akcent i słownictwo stawały się znakiem przynależności do konkretnego krajobrazu i sposobu życia. Także architektura mówiła własnym językiem. Na Urzeczu widoczne są wpływy olęderskie - osadników, którzy od XVII wieku zasiedlali tereny zalewowe, wnosząc własne metody budowania domów odpornych na powodzie, czy charakterystyczne wiklinowe płoty. W bardziej leśnych okolicach Mińska dominowały drewniane domy typowe dla Mazowsza wschodniego - budynki zanurzone w zieleni, budowane z materiałów dostępnych tuż obok.
Wystawa nie opowiada jednak o dwóch zamkniętych światach. Wręcz przeciwnie - pokazuje, że to właśnie bliskość i codzienny kontakt wzmacniały poczucie odrębności obu grup. Trudno stworzyć własną tożsamość bez punktu odniesienia. Dla mieszkańców Urzecza takim punktem byli sąsiedzi z terenów leśnych. Dla Polesoków - Urzycoki. Sąsiedzka ciekawość, porównywanie się i lokalne przekomarzania stawały się częścią regionalnej kultury.
Choć osią wystawy pozostaje dialog między Urzycokami a Polesokami, część prac otwiera szerszą perspektywę - na polską kulturę ludową, tradycję miejską i osobistą historię artystki związaną z Warszawą.
Patchwork, tradycyjnie kojarzony z techniką użytkową, staje się w prezentowanych pracach medium budowania współczesnych obrazów tekstylnych. Poszczególne fragmenty materiału działają niczym elementy regionalnej układanki - różne, kontrastowe i wyraźnie odrębne, a jednocześnie zszyte w jedną całość. Być może właśnie dlatego technika patchworku okazuje się dobrym sposobem opowiadania o ludziach żyjących między rzeką a lasem.

