Reinterpretując haft wilanowski
Jak daleko można zmienić tradycyjny wzór, żeby nadal pozostał rozpoznawalny?
To pytanie stało się punktem wyjścia do prowadzonych przeze mnie warsztatów z reinterpretacji haftu wilanowskiego i wykorzystania go w patchworku artystycznym.
Celem, który przyświecał temu zadaniu, było zachowanie i popularyzacja dziedzictwa kulturowego Urzecza oraz pokazanie, w jaki sposób tradycyjne wzory mogą stać się punktem wyjścia do współczesnej pracy twórczej. Zależało mi, żeby uczestniczki najpierw zrozumiały budowę i charakter haftu wilanowskiego - jego kompozycję, rytm, sposób konstruowania motywów i cechy, dzięki którym pozostaje rozpoznawalny. Dobre zrozumienie jego budowy jest podstawą, która pozwala na świadomą reinterpretację. Moim zadaniem było tak przygotować materiał szkoleniowy i poprowadzić warsztaty, żeby coś, co na pierwszy rzut oka może wydawać się dekoracyjnym wzorem, stało się czytelnym systemem, który można świadomie analizować i przekształcać.
W trakcie szkolenia zastanawiałyśmy się wspólnie, jakie cechy haftu decydują o jego rozpoznawalności, co można w nim zmienić i jak daleko można się w tych zmianach posunąć. Gdzie przebiega granica, po której reinterpretacja przestaje już być czytelnym nawiązaniem do pierwowzoru? Czy zachowanie kultury oznacza wyłącznie wierne odtwarzanie historycznych wzorów, czy jest w nim również miejsce na ich twórcze uwspółcześnianie i przenoszenie do zupełnie innych technik?
Właśnie patchwork stał się tutaj narzędziem do sprawdzenia tych pytań w praktyce. Zamiast haftować tradycyjny wzór, uczestniczki przekładały jego formę na tkaninę, aplikację z surowym brzegiem i pikowanie. W ramach ćwiczenia narzuciłam grupie zmianę charakterystycznej czarno-białej kolorystyki wzoru na pary innych, kontrastowych kolorów. To właśnie kolorystyka jest najbardziej charakterystyczną cechą tego haftu, więc ta zmiana testowała granicę rozpoznawalności najmocniej ze wszystkich wprowadzonych modyfikacji. Zmianie z założenia uległa też technika - z haftu łańcuszkiem na tkaninie przeszłyśmy na aplikację z surowym brzegiem i patchwork. Nie chodziło więc o wykonanie kopii, ale o zrozumienie zasad, które stoją za wzorem, a następnie świadome zdecydowanie, co z nich zachować, co zmienić i w jaki sposób nadać im własny charakter.
Granica zmian, które można wprowadzić, nie jest stała - zależy od tego, kto poddaje ocenie zgodność wzoru z oryginałem. Osoba dobrze znająca motywy haftu wilanowskiego rozpozna wzór mimo głębszej, wielopoziomowej ingerencji. Dla kogoś, kto zna go tylko pobieżnie, sama zmiana koloru może już spowodować nieczytelność nawiązania.
Okazją do tych rozważań były warsztaty, które w ostatnim tygodniu przeprowadziłam z kilkunastoma seniorkami z województwa mazowieckiego, w ramach projektu Urzecze. Wzory Zakorzenione - dofinansowanego ze środków Marszałka Województwa Mazowieckiego. Bardzo dziękuję Stowarzyszeniu Tkalnia Artystyczna za zaufanie i powierzenie mi tego zadania. Uczestniczki wykazały się ogromną kreatywnością i zaangażowaniem - wspaniale było pracować z tak zmotywowana grupą. Żywię nadzieję, że wiedza zdobyta podczas warsztatu stanie się przyczynkiem do stworzenia pięknych prac w przyszłości.
A ty jak podeszłabyś do tego tematu?

